Launcha mam 10 miesięcy, mogę już co nie co o nim powiedzieć i mogę też powiedzieć, dlaczego nie kupiłbym go drugi raz (czytajcie do końca bo jest niespodzianka co wybrać w zamian!).
Skaner kupiłem na allegro - kosztował wtedy prawie 2 razy tyle co na aliexpress, ale... paczka przede wszystkim przyszła i macie "polską" ochronę kupującego (2 lata gwarancji dystrybutora/sprzedawcy). W kwestii aktualizacji urządzenia jest mała rozbieżność, wg "filmów" i opisów w ofertach skaner ma lifetime a wg książeczki dołączonej do opakowania tylko rok darmowych aktualizacji.
Unboxing i pierwsze uruchomienie - skaner podpinamy do kompa pod USB dołączonym kablem żeby go zasilić, konfigurujemy ustawienia językowe (język polska być trudna w tłumaczeniu mówię od razu), wpisujemy hasło do wifi i aktualizujemy softy które będą miały aktualizację do pobrania. Jak ściągnie i zainstaluje, to odłączamy od kompa i idziemy do auta (można prosto po wyjęciu z pudełka od razu podłączyć auto, ale w tym wypadku im nowsze oprogramowanie tym lepiej). UWAGA - po każdorazowej zmianie języka skaner pobiera oprogramowanie diagnostyczne dla wybranego języka a poprzednie wywala do kosza!!!
Jesteśmy w aucie, podpinamy wtyczkę, skaner się uruchamia, w tym czasie można już dać stacyjkę na zapłon. Wybieramy "diagnoza", potem mercedes, skaner chwilę pomyśli i mamy do wyboru: automatycznie (tzw. autodetect - sam zczyta VIN, wersje auta i silnika) albo ręcznie i wybieramy opcję RĘCZNIE - przy automatycznej bardzo często po zczytaniu VINu potrafi błędnie zidentyfikować model albo granicę przedlift/lift (i się nie połączy z połową rzeczy w aucie albo w ogóle. Jak już sobie wybierzemy model/grupę rocznikową/bena-diesel/nadwozie/położenie kierownicy to mamy dostęp do grup sterowników (silnik/buda/podwozie), szybkich opcji i "statusu zdrowia" (tzw. szybki test z SD). Robimy co mamy zrobić i jak auto sobie wykona szybki test, to nie patrzcie że będzie milion rzeczy na czerwono, bo w podsumowaniu są policzone błędy aktywne i archiwalne, dopiero jak się wejdzie w rozwinięcie raportu to jest wyszczególnienie co jest aktywne i co zapisane, i wtedy możemy sobie wysłać kopię raportu na maila (przychodzi link pod którym jest wygenerowany PDF do pobrania) a skaner dodatkowo dopiero wtedy zapisze kopie raportu w swojej pamięci. Jak skończymy to na górze po prawej jest "zakończ", klikamy i odpinamy wtyczkę.
Możliwości - generalnie rzeczywiście robi 99% rzeczy co SD: czyta wszystkie moduły i kasuje błędy, robi kodowania (tutaj jak ktoś nie ma pojęcia to lepiej nie grzebać nawet jak się uprzednio zrobi kopię kodowania, bo można naprawdę zdrowo s3,14er***ić sprawę), testy elementów wykonawczych (np można sobie zapalić konkretną pojedynczą żarówkę w lampie). Kwestia jest tylko taka, że niektóre rzeczy są pochowane w innych miejscach niż na SD/Xentry/Das - zresztą każdego urządzenia/oprogramowania trzeba się nauczyć używać (po pół roku znalazłem gdzie w OM646 pokazuje korekty wtrysków i to zupełnie przez przypadek). Dodatkowo w zależności od modelu niektóre rzeczy są upchnięte w innych miejscach (nie jest to wina skanera tylko auta), np. serwis w 203 kasujemy w IC (licznik) a w 211 w ASSYST.
Nie było MB z którym nie chciałby się połączyć - jeżeli coś było nie halo to tylko przez niewłaściwy wybór "roku" (inne protokoły transmisji w przedliftach i poliftach w większości modeli). Najnowsze auto z jakim się łączyłem i miałem dostęp do "wszystkiego" to E-klasa S213 z 2020 roku (z nowszymi nie było okazji spróbować), przy czym skaner miał dostęp do internetu.
Z plusów to jeszcze mamy w skanerze "sklep" i możemy sobie dokupić softa do innych aut za naprawdę śmieszne pieniądze (licencja miesięczna
na jedną markę około 3-4USD a dostajemy praktycznie to, co ma ASO).
Prędkość działania - "wydaje się" być powolny ale chodzi bardzo porównywalnie z SD.
Wady - największa to mały ekran, jak jest dużo parametrów na podglądzie to robi się mało czytelnie, a jak się wejdzie w kodowania to już jest masakra (sam licznik -IC- w 203 lift ma ponad 130 pozycji i zanim się znajdzie to co trzeba to trochę schodzi, chyba że wiesz pod jakim numerem jest dana opcja), druga wada to kabel - jest gruby jak od betoniarki i dosyć sztywny i jak się trzyma skaner w ori wytłoczce w pudełku to nie wróżę mu długiej żywotności, a trzecia wada - brak wbudowanego źródła zasilania.
Podsumowując - skaner robi bardzo dobrą robotę, czyta to co powinien i nie pokazuje bzdur. Nie trzeba targać ze sobą kilometrów kabli i laptopa, kombinować czy tactrix będzie działał i czy się Xentry nie wysypie.
A teraz - dlaczego bym go nie kupił drugi raz? Aktualnie ten skaner kosztuje na allegro w granicach 500-600 zeta w zależności od oferty, a za około stówkę więcej mamy wersję Creader Elite 2.0 (w chwili pisania posta najtańszy 2.0 jest za 619 zeta), która ma sporo większy ekran i w dodatku w orientacji poziomej, wymienny kabel oraz wbudowany dosyć duży akumulator (bebechy urządzenia też trochę mocniejsze). Jakbym miał teraz kupować to bym brał wersję 2.0
I na koniec najważniejsze - czy warto mieć taki sprzęt na wyposażeniu? Jak sam dłubiesz i masz odrobinę pojęcia o działaniu różnych systemów w aucie to jak najbardziej tak, bo nie sztuką jest tylko kasować błędy, ale trzeba też umieć wyciągać wnioski z tego co skaner nam powie lub mieć z czym porównać odczyty czy wykresy. Licząc średni koszt podpięcia SD na poziomie 150 zeta, dodatkowo paliwo i czas na dojazd, to zakup skanera zwraca się po 3 "prywatnych" użyciach i jest na zawołanie, a nie na czwartek za 1,5 tygodnia o 14-tej bo pan Kazio ma inną robotę.
W załączeniu raport z mojego auta jak zdechł mi czujnik ABS, tłumaczenie na polski rewelacja


