EuroMerc Łomianki

Moderator: Dziki Mar

ODPOWIEDZ
dead_beat
Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 27 wrz 2020, o 21:19
VIN: WDB2032651F237910
Kontakt:

EuroMerc Łomianki

Post autor: dead_beat »

Tak sobie pomyślałem, że opiszę moją wstępną przygodę z C32, wystawionym tutaj od pana Tomka oraz serwisowanym w: https://www.facebook.com/mariusz.laczynski.1
Kupiłem od pana Tomka to auto:
https://www.otomoto.pl/.../mercedes-benz-klasa-c-400km...
Jak link wygaśnie to mam tu:
https://drive.ladnie.co/index.php/s/jm4F78gam34DZ6M?
teraz trochę historii...
Samochód mam od 23.11.2020 a nie zdążyłem go dwa razy zatankować, bardzo oszczędne auto można powiedzieć...
Obejrzałem sobie ten samochód w niedzielny poranek (15.11.2020) tak pobieżnie, zostałem przewieziony, wszystko spoko, ale chciałbym go obejrzeć na podnośniku.
Będzie taka możliwość w środę, bo będzie robiona zbieżność i jakieś drobne błędy, dobra git.
Podjeżdżam w środę do tego warsztatu, auto miało być na podnośniku, było na kanale, gdzie było trochę brudno, no cóż.
Jak przyjechałem i powiedziałem, że przyjechałem obejrzeć tą 32jke to mechanicy komentowali, ooo kosa to auto, igła naprawdę, hmm, spoko, fajnie.
Powiedziałem, że chcę, żeby wjechać na podnośnik i tak stoi pusty, nie nie, tak było ustalone, że tu na kanale i tyle...
No trudno, ale jeszcze zaczekamy, bo chcę, żeby kolega go obejrzał.
( chodziło o Sławka od ISFa, niektórzy tu kojarzą )
Śmiechy chichy, kolega kolegi autko przyjeżdża zobaczyć...
Ja na to tylko: TAK i cisza.
Pośpieszali nas, bo już muszą nim zjeżdżać, bo się spieszą, a nawet osłony pod silnik nie założyli z tego pośpiechu...
Wchodzimy ze Sławkiem do tego kanału a tam wycieki zewsząd w koło, no k.igła... cóż, da się zrobić, buda w niezłym stanie...
Porozrywane gumy na wahaczach oraz przy dyfrze, ale kosa, no masa roboty jak nic...
Miny nam trochę zrzedły, ale no nic, może coś ponegocjujemy, w końcu auto miało być sprawne.
Auto wyjeżdża z hali a łożysko na kompresorze świszczy, że z 10m nie dało się rozmawiać, kosa... coś mocno obciera przy lewym przednim kole, no ale jest nisko, tyle, że jak miałem IS300 znacznie niżej to mi jakoś nic nie obcierało.
no nic, wszystko da się zrobić.
Tu przewinę głupią gadkę, no ale auta i tak nie odbierzemy, bo jeszcze się fotel kierowcy zepsuł, podmiana modułu nic nie dała, trzeba zmienić silnik w fotelu czy coś...
Pan z warsztatu Mariusz mówi, że NORMALNIE to już by wyjął, z tego obok co tu stoi i jemu włożył ze szrotu, ale już jutro rano musi go oddać... no lekki szok.
Nie miałbym problemu z tym, żeby część do mojego wpadła ze szrotu sprawna, ale po co kombinować przy autach innych klientów?
Sławek wycenił wymianę tego co trzeba na 1500zł, ale pan Tomek stwierdził, że wolałby mi oddać auto sprawne zamiast opuścić cenę. Stanęło na tym, że naprawią ten fotel i wycieki a z łożyskiem kompresora ustalimy jutro telefonicznie, to do domu...
Generalnie odniosłem wrażenie, że to nie nam go nie chcieli pokazać od spodu, tylko bardziej, żeby pan Tomek nie widział co się tam dzieje 😉
Dobra, auto będzie na poniedziałek 23.11.2020. Odbieramy go z kolegą, no faktycznie ładnie chodzi, cisza, ekstra, biorę.
Minęło jakieś 20 minut, może 15km przejechane, raczej spokojnie, pierwszy raz jadę tym autem, myślę, że trzeba go trochę poznać, w końcu teoretycznie ma 400KM.
Pierwsza myśl, lecimy do Sławka, żeby zobaczyć od razu co jest jeszcze nie tak i co do poprawki.
No z Białołęki dojechaliśmy do Połczyńskiej, bo auto zaczęło się palić i straciło moc.
Pan Tomek podjechał, żeby zobaczyć co się stało, no uszkodzony kompresor a na pewno sprzęgło bo sypało iskrami.
Szybka decyzja zostawiamy auto tutaj, oddałem panu Tomkowi kluczyk, był na tyle miły, że podrzucił nas po auto, które zostawiliśmy po drodze.
W środku tygodnia okazało się, że uszkodzenia dość poważne...
Nie czułem się odpowiedzialny za to, pan Tomek razem z serwisem naprawili auto.
3.12.2020 na koniec dnia odebrałem auto, od razu lecę do Sławka... heh.
No to naprawiliśmy na szybko to szuranie koła, bo to było dość dokuczliwe zrobiliśmy listę co trzeba poprawić, naprawiłem też zacinający się fotel kierowcy, nie trzeba było wymieniać nic, żadnych grzejących się modułów, czy silników, bezpiecznik był zaśniedziały i go wyczyściłem.
Postawiłem samochód na parkingu betonowy, żeby sprawdzić czy nic nie kapie 😉
Stał tak sobie do poniedziałku. Jedyne co to coś cykało przy kompresorze, jakby delikatnie zderzał się metal z metalem, hmm raczej niegroźnie brzmi, będę jechał na poprawkę zbieżności to zajrzą...
No nie dojechałem, bo w poniedziałek w nocy stało się to:
https://photos.app.goo.gl/psYHEft3crQj672UA
Trochę zniszczeń, bo rozleciało się kółko kompresora, zeszlifowały się nity, a blaszki siłą odśrodkową pocięły chłodniczkę oleju oraz przewody wokół niej i zniszczyły maskę. Wygłuszenia nie było, bo sam pan Tomek je zrywał, bo zaczynało się palić przy poprzedniej usterce.
No jakiś dziwny pech...
Laweta, mój koszt, z powrotem do EuroMerc.
No zobaczymy, zobaczymy, rzekomo rozbierali to ponad pół dnia.
W międyczasie poprosiłem żeby tą zbieżność ustawili, to pan Mariusz powiedział, że nie da się jej lepiej ustawić, bo tam sportowe zawieszenie jest...
Ale jak mu powiedziałem, że Lexusa IS300 miałem jeszcze niżej na podobnym zawieszeniu to się dało.
No bo w Lexusie się da a w Mercedesie nie... No łał.
Zawieszenia nie zrobili, bo szybko szybko, chociaż jak się okazuje to wcale nie tak szybko, ale drogo, bo usterkę naprawili tak:
https://photos.app.goo.gl/4tcHvj1F2345SYfY6
no ta rzeźba ze spawaniem chłodnicy przeszczepionej z innego modelu, wężyki pierwsze lepsze zagięte przypadkowo oraz rozjebana maska nadal bez wygłuszenia to jest nic...
Najlepsze jest to, że ktoś napierdalał młotkiem w łożysko...
Pan Mariusz powiedział mi, że trzeba to kółko oddać do tokarza, to nie będzie tam losowo przycierać, co jest kompletną bzdurą, bo na filmach widać, że ono całe pracuje krzywo, a nie samo w sobie jest krzywe...
Odjebanie tego w ten sposób jak to zrobili kosztowało mnie 850zł bez paragonu, a i tak to dobra cena!!
Jak tylko to zobaczyłem, chciałem zabrać auto od tych cudaków na kiju, bo po prostu szkoda samochodu.
A kosztowało mnie to, dlatego, że pan Wiesław od którego był zakupiony kompresor nie chciał uznać gwarancji bo wg niego montaż innego kółka był źle wykonany. Miał rację.
Pojechałem delikatnie do Sławka, rozebraliśmy to będąc instruowanymi przez pana Wiesława przez telefon w jakieś 15 minut, nie pół dnia za co zostałem policzony. Teraz Sławek dobierze podkładki i ustawi to wg zaleceń pana Wiesława sprzedającego kompresory, to może samochód zacznie normalnie jeździć i nic nie zeszlifuje już nitów...
Dlatego jakby ktoś się wybierał do tego warsztatu, to radzę się zastanowić.
Miłego dnia!
ODPOWIEDZ

Wróć do „MAZOWIECKIE”